Dodane przez: Polo, 16 marca 2010 o godz. 17:03
Niedawno minęły dwa lata, odkąd liczący obecnie 24 wiosny Gary Cahill przywdział po raz pierwszy trykot drużyny Bolton Wanderers. Dla obrońcy The Trotters, minione 24 miesiące bez wątpienia stanowiły czas sukcesu, zarówno sportowego, jak i osobistego.
Od momentu, kiedy w styczniu 2008 roku, nikomu szerzej nie znany młody gracz postanowił przenieść się z Aston Villi na Reebok Stadium, nastąpiła jego niezwykła metamorfoza. Szybko stał się podstawowym zawodnikiem Boltonu, a swą doskonałą postawą zwrócił na siebie uwagę fachowców oraz selekcjonera reprezentacji Anglii, Fabio Capello.
Jednak pięć tygodni temu, zaledwie dzień po „obchodach" drugiej rocznicy podpisania umowy z „Kłusakami", doskonale rozwijająca się kariera Cahilla stanęła pod wielkim znakiem zapytania... W ramieniu zawodnika wykryto bardzo niebezpieczny skrzep krwi. W ciągu paru minut, młody piłkarz stanął przed perspektywą pożegnania się z pierwszym składem Boltonu i co gorsza, wielomiesięcznym rozbratem ze sportem...
Tydzień temu, wybrany przez kibiców Boltonu Graczem Roku 2009 Cahill, udzielił obszernego wywiadu, który zamieszczono w Saturday's official matchday programme:
Podzielił się tam swymi refleksjami na temat przebytych ostatnio, niezwykle dramatycznych chwil...
- Odkąd przeniosłem się do Boltonu, mój sportowy rozwój nabrał niezwykłego tempa. Nie licząc drobnych absencji i paru nic nie znaczących kontuzji, stałem się etatowym graczem mojej drużyny, występując praktycznie w każdym spotkaniu - powiedział piłkarz. - Świat zawalił się tuż przed meczem z Fulham, kiedy zupełnie niespodziewanie znalazłem się w szpitalu, a tam jak grom z jasnego nieba spadła na mnie wieść o konieczności przeprowadzenia operacji...
- Byłem zaszokowany i całkowicie przybity. Wprawdzie każdy z nas, piłkarzy, wlicza w swą karierę możliwość odniesienia kontuzji podczas meczu czy nawet treningu, lecz powód, dla którego ja musiałem znaleźć się w szpitalu był zupełnie inny, kompletnie mi nieznany...
- Ostatni miesiąc przyniósł niezwykłą huśtawkę nastrojów. Wciąż zastanawiałem się nad przyczyną powstania tego zatoru i oddalającą się szansą powrotu do gry. Byłem bliski załamania, kiedy lekarze przynieśli pomyślne wieści na temat szybko poprawiającego się mego stanu zdrowia i realnej szansy powrotu na boiska jeszcze w tym sezonie - wyznał Cahill. - Zacznijmy jednak od początku...
- Feralnego, sobotniego poranka wyszedłem spod prysznica i zamierzałem jechać do klubu, by przygotować się do czekającego nas spotkania z Fulham. Od razu jednak poczułem, że z moją lewą ręką jest coś nie tak. Nie zwlekając pojechałem na Reebok, gdzie obejrzał mnie klubowy lekarz. W międzyczasie lewa dłoń stała się kompletnie biała a ramię potężnie spuchło. Mocno zaniepokojony lekarz natychmiast skierował mnie do szpitala.
- Co gorsza, nie zdążyłem o tym fakcie powiadomić swych rodziców, którzy jak zwykle przyjechali obejrzeć mnie w meczu, rozgrywanym na Reebok Stadium - kontynuował opowieść Cahill. - Przyznam się, że dziwne mrowienie w ramieniu odczuwałem już od jakiegoś czasu, lecz nie zwracałem na nie uwagi i tym bardziej nie zaprzątałem rodzicom głowy takimi drobiazgami. Jakież więc było ich zdziwienie, kiedy siedząc na trybunach zauważyli moją nieobecność. Po chwili zostali poinformowani o mym wypadku i niezwłocznie pojechali do szpitala.
Kiedy w ostatnich minutach spotkania z The Cottagers Kevin Davies zdobył bramkę, nieuznaną przez arbitra Chrisa Foy'a i na placu gry zaczęły się nerwowe „przepychanki", grupa chirurgów pochylała się nad ramieniem Cahilla...
Wiadomość o operacji najlepszego gracza „Kłusaków" była głównym tematem poniedziałkowej konferencji prasowej managera Boltonu, Owena Coyle'a, który z żalem poinformował zebranych dziennikarzy o możliwej stracie na dłuższy czas swego reprezentacyjnego defensora.
- Chirurdzy wpuścili mi w ramię specjalną rurkę, za pomocą której próbowali udrożnić zatkaną tętnicę - opowiadał Cahill. - Następnie przez 24 godziny specjalnym płynem płukali wnętrze żyły, dążąc do rozpuszczenia się skrzepu. Dzień później lekarze umieścili wewnątrz operowanej tętnicy specjalny balonik, który nie dopuszczał do powstania ponownego zatoru. Krew mogła więc płynąć swobodnie, czyszcząc wnętrze żyły z pozostałych resztek skrzepu.
Przyczyną moich problemów stał się fakt zbyt blisko obok siebie położonych kości obojczyka i żebra. Za każdym razem, kiedy skakałem do piłki unosząc do góry ramiona, kości zaciskały się na żyle, blokując przepływ krwi. To tak, jakby ktoś stawał na wężu ogrodowym, tamując dopływ wody - relacjonował piłkarz. - Na szczęście trafiłem do wspaniałego lekarza, profesora Johna Thompsona z Alexandra Hospital w Manchesterze. Zoperował moje żebro, odpowiednio je skracając i tym samym eliminując możliwość ponownego ucisku na żyłę. Profesor Thompson jest światowej sławy chirurgiem, zajmującym się oprócz praktyki lekarskiej, także szkoleniem swych kolegów po fachu.
- Dzięki jego wiedzy, błyskawicznie zdiagnozowano moją chorobę i przeprowadzono skuteczny zabieg, skracający okres rehabilitacji o kilka miesięcy - wyznał piłkarz.
- Świadomość, iż straciłem tylko trzydzieści parę dni i wkrótce będę mógł powrócić do drużyny i treningów, wzmocnił mnie psychicznie w sposób niewyobrażalny. Wypadając z cyklu gry, momentalnie pozbywa się siły. Na szczęście mogę biegać, więc nogi nic nie straciły ze swej mocy. Teraz, kiedy poruszam ramieniem, będzie mi jeszcze łatwiej powrócić do właściwej dyspozycji - powiedział Cahill.
- Jednak praca na sali gimnastycznej nie zastąpi normalnych treningów z piłką na boisku. Czekam więc na moment dołączenia do drużyny, by móc poprzez normalne występy jak najszybciej powrócić do reprezentacyjnej formy.
Gracz Boltonu podziękował wszystkim tym, którzy dobrym słowem starali się dodać mu otuchy w tych ciężkich chwilach.
- W szpitalu, wielu pacjentów, których wcale nie znałem, życzyli my wszystkiego najlepszego - powiedział. - Kiedy po paru dniach włączyłem swój telefon, ten niemalże eksplodował z nadmiaru wiadomości. Tylko odczytanie samych sms-ów zajęło mi ponad dziesięć minut!! W ogóle wszyscy byli wspaniali. W szpitalu odwiedzili mnie prezes Phil Gartside, nasz manager, koledzy z drużyny, klubowi działacze, kibice... Jest jednak ktoś, komu chciałbym podziękować w szczególności. To nasz klubowy
lekarz, doktor Jonathan Tobin, który prawie mnie nie opuszczał i dbał, jak o własnego syna...
Cahill przez cały czas pilnie śledził losy walczącej o oddalenie się od strefy spadkowej drużyny Boltonu.
- Jestem dumny z kolegów, że potrafili stawić czoła trudnej sytuacji i wydobyć się z poważnych opresji - powiedział gracz The Trotters. - Ostatnie zwycięstwa nad Wolverhampton i West Ham Utd. były niezwykle cenne.
- Oglądając nasze spotkania początkowo z łóżka a następnie z trybun, przechodziłem straszne katusze. Skakałem, wstawałem, kopałem na oślep, dokładnie tak, jak robią to kibice na trybunach. Najgorsza była świadomość, że w żaden sposób nie jestem w stanie pomóc - wyznał Cahill. - Kiedy nasi chłopcy dwukrotnie trafili piłką w poprzeczkę bramki WHU, z bezradności o mało nie oszalałem!
Końcówka sezonu będzie zdaniem Cahilla pomyślna dla jego drużyny.
- Przed czekającymi nas ośmioma ostatnimi meczami, zgromadziliśmy 32 punkty. Moim zdaniem mamy wszelkie szanse, by bez nerwów zachować dla Boltonu Premier League - dodał na zakończenie Cahill.
| Lp | Drużyna | M | P |
|---|---|---|---|
| 1 | Arsenal | 0 | 0 |
| ... | Aston Villa | 0 | 0 |
| ... | Birmingham City | 0 | 0 |
| ... | Blackburn | 0 | 0 |
| ... | Blackpool FC | 0 | 0 |
| ... | Bolton | 0 | 0 |
Czy w trakcie pre-touru, Bolton powinien mieć za przeciwników silniejszych rywali?
Shoutbox odświeża się automatycznie co 60 sekund i wyświetla 20 najnowszych wpisów.
Aby korzystać z shoutboxa musisz być zalogowany.
Wraz ze zbliżającym się rozpoczęciem sezonu w polskiej ekstraklasie, portal kontuzjowani.pl po raz kolejny zaprasza do udziału w corocznej lidze typerów. Na zwycięzców czekają cenne nagrody a wszelkie szczegóły zasad uczestnictwa dostępne są pod linkiem:
Zapraszamy do zabawy!!
Redakcja bolton-wanderers.pl zaprasza wszystkich chętnych do współpracy! Każdy, kto czuje w sobie żyłkę dziennikarską, posiada umiejętność pisania poprawną polszczyzną, zna w sposób wystarczający język angielski (potrzebny w przypadku tłumaczenia tekstów ze stron anglojęzycznych) i jest dyspozycyjny czasowo, będzie mile widziany w gronie redakcyjnym naszej strony!! Szczególnie poszukujemy chętnych do prowadzenia tekstowej relacji live. Zapraszamy!!
Kod do wklejenia na stronie:
<a href="http://bolton-wanderers.pl/">
<img src="http://bolton-wanderers.pl/reklama/banner.jpg"
alt="Banner Bolton-Wanderers.pl"/></a>
Kod do wklejenia na stronie:
<a href="http://bolton-wanderers.pl/">
<img src="http://bolton-wanderers.pl/reklama/button.gif"
alt="Button Bolton-Wanderers.pl"/></a>